Najlepsze polskie wina

 

Do niedawna trudno było mówić o winie z Polski. Tradycja wytwarzania win w południowej Polsce całkowicie upadła jeszcze w XVI w, choć rejony Ziemi Lubuskiej i Dolnego Śląska oferowały dobre warunki do uprawy winorośli.

Obecnie możemy zaobserwować odradzanie się polskiego winiarstwa i zaczynają powstawać nowe winnice nie tylko we wspomnianych regionach, ale też na Podkarpaciu i w Małopolsce. Co więcej, okazało się, że warunki do uprawy, w wyniku ocieplania się klimatu, są również sprzyjające w wielu innych regionach, również na północy kraju.

Współcześnie winnice powstają w takim tempie, że produkcja win w ciągu kilku lat wielokrotnie się pomnożyła. Obecnie szacuje się, że uprawy pod winnice w Polsce zajmują około 900 hektarów. Choć nadal nie jesteśmy znaczącym producentem wina, to jednak w latach 2015/16 wyprodukowaliśmy 5,1 tysięcy hektolitrów, a rok później już 7 tysięcy.Warto jeszcze dodać, że produkcja Unii Europejskiej utrzymuje się na poziomie 165 mln hektolitrów wina rocznie.

Również wina powstające w naszych winnicach nie ustępują tym z najbardziej znanych, europejskich ośrodków. Wszystko zależy od wiedzy, zaangażowania i pomysłowości producentów wina. Polskie trunki charakteryzuje doskonały aromat, wysoka jakość i profesjonalne wykonanie.

 

 

Wśród trunków produkowanych na naszych rodzimych ziemiach są zarówno białe, jak i czerwone napitki, a także obecnie chętnie wybierane – wina różowe. Reprezentantem takiego, bardzo dobrego w smaku wina jest wino Vinifi rodem z Winnicy Płochockich. Winnica ta, umiejscowiona w województwie świętokrzyskim, ma powierzchnię 4 hektarów i uprawiane są w niej takie odmiany, jak vitis vinifera -Traminer i Zweigelt, oraz hybrydy Rondo, Sibera, Bianka i Seyval Blanc. Wino Vinifi powstało ze szczepu Zweigelt, jest to wytrawna odmiana o nasyconej barwie i orzeźwiającym, lekko kwaśnym smaku. W bukiecie wyczuwa się delikatny aromat truskawek, malin i rabarbaru. Wino to polecane jest na letnie dni, szczególnie do potraw z drobiu i sałatek.

 

 

Winnica nad Jarem natomiast to miejsce koło Sandomierza, gdzie winnica powstała w 2009 roku na obecnie uprawianych 81 hektarach. Powstają tam wina białe z odmian winorośli Bianca, Muskat, Hibernal, oraz czerwone z Regent, Rondo, Zweigelt. Wino Regelt 2012 rodem z tej winnicy to doskonały trunek wyprodukowany z dwóch rodzajów winorośli o aromatach owoców i innych, leśnych zapachów. To wytrawne, czerwone wino sześć miesięcy leżakuje w beczce, by nabrać gładkiej i wyrazistej struktury z miękkimi taninami.

 

Natomiast doskonałe, białe wino Wino Passage Cuvee pochodzące z winnicy Equus z okolic Zielonej Góry to trunek odmiany Riesling, Solaris i Johanniter. Uważny degustator wyczuje tu nutki dojrzałych brzoskwiń, melonów, gruszek i ananasów. Wino to dojrzewa przez kilka miesięcy, aby stać się doskonałym dodatkiem do owoców morza, ryb, sałatek i potraw z makaronu.

Moje ulubione polskie czerwone wino

Czerwone wino to trunek specjalny. Nie tylko chętnie jest spożywane jako ulubiony trunek przyjęć, czy jako dodatek do potraw, ale też niesie ze sobą wiele zbawiennych składników dla naszego zdrowia. Spożywane zatem z umiarem może wspomagać nasze zdrowie. Na przykład zawarte w trunku procyanidiny poprawiają funkcjonowanie układu krwionośnego. Poprawa krążenia za sprawą resweratrolu zaś wpływa na odżywienie mózgu, rozszerza naczynia krwionośne i zmniejsza ryzyko udaru. Zawarte w czerwonym winie flawonoidy za to wspomagają organizm przed zapadnięciem na cukrzycę typu 2, a antyoksydanty ograniczają ilość bakterii występujących w jamie ustnej.

Niezależnie jednak od zbawczych składników na nasze zdrowie, pijemy czerwone wino, bo je po prostu lubimy. Przedstawiam więc moje ulubione czerwone wina rodem z polskich winnic. Polskie winnice, to wciąż nowość w naszym kraju, ale niejedna z nich zdążyła już sobie wyrobić markę na skalę naszego kraju. Nasza rodzima produkcja wina to jednak ułamek produkcji unijnej i, choć branża ta się rozwija bardzo dynamicznie, wiele jeszcze czasu upłynie zanim poznamy polską markę o znaczeniu na przykład marki Cote-Rotie.

 

 

Chcę zatem przedstawić wino z Polski rodem pochodzące z winnic koło Krosna Odrzańskiego uprawiane przez Francuza, który zamieszkał w Polsce. Guillaume  Dubois, właściciel winnicy, „złapał bakcyla” na kilku specjalistycznych, winiarskich kursach w Szampanii i od ponad 15 lat sadzi winnice i produkuje wina. Pierwszą udaną próbę stworzenia czerwonego wina musującego podjął w 2014 roku. W wyniku tej próby powstało wino GostArt. Jest to musujące, czerwone wino gronowe o wytrawnym charakterze. Powstało ono ze szczepów Riesling, Pinot gris i Pinot blanc i jak sam twórca o nim mówi, zostało stworzone według szkoły francuskiej. Właściciel twierdzi, że za smak wina odpowiada lokalny terroir jego winnicy. Na potwierdzenie jakości trunku wino zostało nagrodzone złotym medalem na o VII Ogólnopolskim Konkursie Win o nagrodę „Grand Prix – Winobranie 2016”.

 

 

Winnica Dębogóra jest producentem wina Rondo 2008. Jest to wytrawne wino o ciemnoczerwonej barwie. W aromacie wyraźnie można wyczuć zapach takich owoców, jak wiśnie, maliny, śliwki i owoce leśne. Aromat uzupełnia zapach suchych liści oraz chleba i tytoniu. Wino jest zrobione w 100% z odmiany Rondo, a czas jego dojrzewania w dębowych beczkach wynosi od 4 do 6 miesięcy. W końcowym efekcie zawiera ono 13% alkoholu.

 

 

Natomiast Pinot Noir 2013 to produkt Winnicy Srebrna Góra. To czerwone wino zawiera niewielką ilość tanin i ma aromat poziomki, maliny, czereśni i czerwonej porzeczki na tle korzennych przypraw. Doskonale smakuje do przystawek, takich jak wędliny i pasztety, a także dań z makaronu i risotta. Ale można je podawać również do ryb, cielęciny czy ptactwa. Wino reprezentuje odmianę Pinot Noir 100% i zawiera 12,2% alkoholu.

 

 

Czy ostrzałki do noży warte są wydanych na nie pieniędzy?

 

Nie ma noża, który w miarę używania nie uległby stępieniu. Niestety minęły czasy, kiedy to po miejskich podwórkach krążył szlifierz z własną ostrzałką. Parę razy w roku pojawiał się taki pan i każdy mógł do niego zejść z nożami do naostrzenia, co po chwili zostało zrobione. Szlifierze podwórkowi zniknęli, ale noże nie przestały się tępić w naszych domach. Mimo też coraz lepszych technologii wytwarzania noży, wciąż po jakimś czasie wymagają one ostrzenia. Zatem do ich naostrzenia potrzebna jest ostrzałka do noży.

Jednak czy narzędzie takie sprosta zadaniu naostrzenia noży w naszym gospodarstwie? Czy nie jest to bezsensowny wydatek, który spowoduje jedynie naszą irytację przy próbie obsługi, a noże pozostaną w takim samym stanie?

 

 

Wszystko zależy od naszych umiejętności, rodzaju przyrządu, jaki zakupimy, a także materiałów, z jakich są noże do naostrzenia zrobione. Jeśli nie mamy doświadczenia w takiej czynności, jak ostrzenie noża, to nie kupujmy ostrzałki – tak zwanej stalki. Jest to po prostu pręt o odpowiedniej twardości, a używają go najczęściej kucharze, którzy mają sporą praktykę w ostrzeniu narzędzi kuchennych. Ostrzenie tu odbywa się przez przesuwanie ostrza noża pod właściwym kątem po powierzchni stalki.

Inaczej jest z ostrzałkami, które mają już ustalony kąt ostrzenia ze względu na swoją budowę. Są to na ogół niewielkie urządzenia, które mają wyznaczone miejsce, w którym ostrze noża należy przyłożyć i przesuwać tam i z powrotem do czasu naostrzenia ostrza. Ostrzałki takie mogą mieć element ostrzący wykonany z metalu, stali, ceramiki, czy z elementami diamentowymi. Jaki z tych materiałów wybierzesz ma znaczenie, gdy masz jakieś specyficzne ostrza noży. Na przykład do ostrzy ceramicznych nadają się ostrzałki diamentowe. Natomiast do ostrzenia typowych noży japońskich używa się kamieni wodnych. Kamienie takie mają różną ziarnistość i używa się kilka takich kamieni (najpierw o grubszej ziarnistości, a potem stopniowo coraz mniejszej), aby naostrzyć jeden nóż.

Zatem to, czy ostrzałka dla Ciebie będzie użyteczna, zależy głównie od tego, czy będziesz umiał i chciał się nią posłużyć. Ponadto, gdy urządzenie będzie zbyt skomplikowane w obsłudze, lub w przygotowaniu do ostrzenia stanie się urządzeniem zbyt trudnym do wykorzystania i w rezultacie może leżeć nie ruszane w szafce.

 

 

Istnieją też domowe sposoby ostrzenia narzędzi, które możemy wykorzystać w awaryjnych sytuacjach. W tym celu możemy wykorzystać kamienny parapet, schody, czy nawet kubek porcelanowy, jednak należy je traktować, jako absolutnie awaryjne rozwiązanie, bo nie jest to łatwy sposób ostrzenia narzędzi.

Dlatego doradzamy, aby jednak zadbać o zaopatrzenie się w niewielką, zgrabną, o łatwej obsłudze ostrzałkę do noży, taką aby materiałami wykonania odpowiadała ostrzeniu posiadanych noży. Gdy zaopatrzymy się w takie narzędzie, to ze względu na prostotę użycia, łatwe przechowywanie i niewielką cenę będzie ono warte wydanych pieniędzy.